Wpisy archiwalne w miesiącu
Marzec, 2013
Dystans całkowity: | 961.69 km (w terenie 7.00 km; 0.73%) |
Czas w ruchu: | 44:35 |
Średnia prędkość: | 20.88 km/h |
Liczba aktywności: | 30 |
Średnio na aktywność: | 32.06 km i 1h 32m |
Więcej statystyk |
Powrót, szpital
Poniedziałek, 11 marca 2013 | dodano:11.03.2013
Km: | 13.90 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:40 | km/h: | 20.85 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Wyspałam się porządnie u chłopaków. Posiedziałam jeszcze trochę, pogadałam z prezesem i pojechałam na Chałubińskiego. W tym roku zwiedziłam kilka szpitali i zdecydowanie największą grozą powiewa oddział na w/w ulicy. Podziemia tak mroczne, obdrapane ściany, że strach w ogóle wchodzić.
Po powrocie i zrzuceniu plecaka poczułam się tak lekko, że po załatwieniu jeszcze jednej sprawy miałam ochotę na więcej km. Spotkałam jednak kolegę, z którym się rozgadałam i po pół godziny na mroźnym wietrze na tyle zmarzłam, że mi się odechciało jechać gdziekolwiek indziej niż do domu :)
Bilet już czeka!

Z piątkowej salsy.
Po powrocie i zrzuceniu plecaka poczułam się tak lekko, że po załatwieniu jeszcze jednej sprawy miałam ochotę na więcej km. Spotkałam jednak kolegę, z którym się rozgadałam i po pół godziny na mroźnym wietrze na tyle zmarzłam, że mi się odechciało jechać gdziekolwiek indziej niż do domu :)
Bilet już czeka!

Z piątkowej salsy.
Olimpowo
Niedziela, 10 marca 2013 | dodano:11.03.2013
Km: | 9.19 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:25 | km/h: | 22.06 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Wpadły dziewczyny na pomysł, żeby zrobić chłopakom "wjazd na chatę". Że niby raki oddać i trochę dłużej zabawić. Chciałam się ubrać nienormalnie i pojechać na miejskim, ale jak miałabym następnego dopiero dnia wracać i nie wiadomo czy nie w śniegu lub deszczu to jednak stanęło na normalnej, codziennej lycrze, polarze, membranie i Treku. Szybciej i wygodniej. Jeszcze przyjdzie czas na kiecki. Tymczasem zima, zimny wiatr i zimny śnieg.
Muffinki produkcji bliźniaczek:

Maratońskie ciasto i roladki:


A tu konsumenci :)

Jedzenia wystarczyło do 2.00. Po jakże burzliwych rozmowach o górach, praktykach w liceum, planach na majówkę obejrzeliśmy "Polskie himalaje- pierwsi zdobywcy", a potem...
I to był koniec spotkania :D Do domu w nocy nie wracałam.
Po przeróbce od dziewczyn. Ładniejsze niż oryginał :)
Muffinki produkcji bliźniaczek:

Maratońskie ciasto i roladki:

A tu konsumenci :)
Jedzenia wystarczyło do 2.00. Po jakże burzliwych rozmowach o górach, praktykach w liceum, planach na majówkę obejrzeliśmy "Polskie himalaje- pierwsi zdobywcy", a potem...
I to był koniec spotkania :D Do domu w nocy nie wracałam.
Po przeróbce od dziewczyn. Ładniejsze niż oryginał :)

Śnieżka i nieplanowany marsz na orientację
Niedziela, 10 marca 2013 | dodano:10.03.2013
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Z planowanego weekendu w Tatry zrobiła się jednodniowa Śnieżka. Uzbierało się tyle ludzi, by zapełnić 5-osobowe auto. Nawet 6 nas było- o tym na zdjęciach.
Jako poranny budzik nastawione mam radio. Sama pobudka nie była zbyt przyjemna- fakty w RMFie i słowa "Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski zginęli podczas wyprawy na Broad Peak". Zostać obudzonym przypomnieniem tych wydarzeń... Sobota zaczęła się bez uśmiechu na twarzy. Przez następne godziny nic nie wskazywało na przemieszczenie się kącików ust ku górze.
Poranek fatalny. Czułam się źle. Na tyle, by zrezygnować z wyjazdu. Zażyłam jednak dropsy z apteki i z nadzieją postanowiłam spędzić sobotę tak jak to zaplanowałam ja, a nie mój organizm. Po dwóch godzinach jazdy wróciłam do żywych, jaka ulga! Wraz z nią- humor zaczął dopisywać.
Podejście od strony czeskiej, zejście klasycznie. Mokry śnieg, niebo zachmurzone, bez opadów, bardzo ciepło. Przy podejściu pot spływał po czole.
Czas wejścia: niecałe 4 h
Czas zejścia: 1 h 40'
Czas marszu na orientację: 2h

Czarna owca wyjazdu- nie dawała się zdobyć byle obwąchaniem!

Przepieski Husky

Na szczycie czekolada z robakami musi być!

I żelki...

łOscypek się należał!
Z sosem czosnkowym:

Z żurawiną (najlepszy!):

Zeszliśmy do Karpacza, zjedliśmy sery i... Tak właściwie to gdzie my zaparkowaliśmy???
Nie znaliśmy ulicy, nie pamiętaliśmy nic charakterystycznego, nie wiedzieliśmy nic.
Bezradnie piątka zdobywców Śnieżki miotała się z czarnym kundelkiem po mieście próbując skojarzyć cokolwiek z miejscem pozostawienia auta. Na daremno. I pewnie gdyby nie pani ze sklepu zamiast dnia w Karpaczu zrobiłby się weekend. Dzięki naszym ubogim wskazówkom jak wyglądała ta okolica (był tam dom na sprzedaż!), skojarzyła co nieco i pokazała na mapie jak dojść do prawdopodobnego miejsca pobytu auta.
Czas poszukiwania wynosił około dwóch godzin. Jak widać- zakończony sukcesem.
W sumie zrobiliśmy dzisiaj ok. 25 km. Olimp górą!

I jeszcze harem szejk :)
Jako poranny budzik nastawione mam radio. Sama pobudka nie była zbyt przyjemna- fakty w RMFie i słowa "Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski zginęli podczas wyprawy na Broad Peak". Zostać obudzonym przypomnieniem tych wydarzeń... Sobota zaczęła się bez uśmiechu na twarzy. Przez następne godziny nic nie wskazywało na przemieszczenie się kącików ust ku górze.
Poranek fatalny. Czułam się źle. Na tyle, by zrezygnować z wyjazdu. Zażyłam jednak dropsy z apteki i z nadzieją postanowiłam spędzić sobotę tak jak to zaplanowałam ja, a nie mój organizm. Po dwóch godzinach jazdy wróciłam do żywych, jaka ulga! Wraz z nią- humor zaczął dopisywać.
Podejście od strony czeskiej, zejście klasycznie. Mokry śnieg, niebo zachmurzone, bez opadów, bardzo ciepło. Przy podejściu pot spływał po czole.
Czas wejścia: niecałe 4 h
Czas zejścia: 1 h 40'
Czas marszu na orientację: 2h
Czarna owca wyjazdu- nie dawała się zdobyć byle obwąchaniem!
Przepieski Husky
Na szczycie czekolada z robakami musi być!
I żelki...
łOscypek się należał!
Z sosem czosnkowym:
Z żurawiną (najlepszy!):
Zeszliśmy do Karpacza, zjedliśmy sery i... Tak właściwie to gdzie my zaparkowaliśmy???
Nie znaliśmy ulicy, nie pamiętaliśmy nic charakterystycznego, nie wiedzieliśmy nic.
Bezradnie piątka zdobywców Śnieżki miotała się z czarnym kundelkiem po mieście próbując skojarzyć cokolwiek z miejscem pozostawienia auta. Na daremno. I pewnie gdyby nie pani ze sklepu zamiast dnia w Karpaczu zrobiłby się weekend. Dzięki naszym ubogim wskazówkom jak wyglądała ta okolica (był tam dom na sprzedaż!), skojarzyła co nieco i pokazała na mapie jak dojść do prawdopodobnego miejsca pobytu auta.
Czas poszukiwania wynosił około dwóch godzin. Jak widać- zakończony sukcesem.
W sumie zrobiliśmy dzisiaj ok. 25 km. Olimp górą!

I jeszcze harem szejk :)
Zumba, sexy dance, salsa, pole dance...
Piątek, 8 marca 2013 | dodano:08.03.2013
Km: | 30.90 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:25 | km/h: | 21.81 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Do pracy- dziś z okazji Dnia Kobiet maraton taneczny. Zumba, sexy dance i moja salsa. A na koniec pokaz Pole Dance. Robi wrażenie (zarówno taniec jak i instruktorka ;))


Moja goła babka z jabłkami się chowa ;)

Jutro Śnieżka. Z weekendu z Tatrach zrobił nam się jednodniowy wypad w Karkonosze. Ważne, ze góry :)


Moja goła babka z jabłkami się chowa ;)

Jutro Śnieżka. Z weekendu z Tatrach zrobił nam się jednodniowy wypad w Karkonosze. Ważne, ze góry :)
Mam mokro w majtkach, gdy jeżdżę na rowerze...
Czwartek, 7 marca 2013 | dodano:07.03.2013
Km: | 30.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:33 | km/h: | 19.35 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Jakże inaczej mogłaby podsumować dzisiejszy dzień. Rano nie padało. Zapomniałam założyć błotniki, mimo że do głowy mi przyszło, iż deszcz może mnie zastać w trasie. I tak po zajęciach na uczelni rozpadało się na dobre. Dojechałam do pracy cała mokra- razem z w/w częścią garderoby.
Powrót do domu- a jakże by inaczej. Znowu mokro. Jedyny łaterpróf, który na sobie miałam to Wore-tex®. I to za darmo z Żabki. Na ładne oczy.
Pierwsze co zrobiłam po przyjściu do domu to zrzuciłam z siebie wszystkie rzeczy i spłukałam pod prysznicem. Marzyłam o tym przez całe 45 minut drogi powrotnej. I o gorącej zupie. I herbacie z cytryną i miodem. Teraz jestem szczęśliwa!

Z rzeczy dzisiaj przeczytanych- przeciętnie człowiek w ciągu swojego życia zjada ok. 40 ton żywności- tyle ile waży 9 słoni. 760 kurczaków. Spożywa kaloryczną równowartość 136 tysięcy tabliczek czekolady (przy założeniu, że przyjmuje 2500 kcal dziennie i żyje 80 lat).
A skóra na palcach i rąk i stóp marszczy nam się w wodzie, ponieważ łatwiej jest utrzymać szorstkie przedmioty. I wynika ten fakt z tego, iż kiedy człowiek żył w bardzo wilgotnym środowisku. Tak sobie naukowcy wymyślili.
Znacie to!
Powrót do domu- a jakże by inaczej. Znowu mokro. Jedyny łaterpróf, który na sobie miałam to Wore-tex®. I to za darmo z Żabki. Na ładne oczy.
Pierwsze co zrobiłam po przyjściu do domu to zrzuciłam z siebie wszystkie rzeczy i spłukałam pod prysznicem. Marzyłam o tym przez całe 45 minut drogi powrotnej. I o gorącej zupie. I herbacie z cytryną i miodem. Teraz jestem szczęśliwa!

Z rzeczy dzisiaj przeczytanych- przeciętnie człowiek w ciągu swojego życia zjada ok. 40 ton żywności- tyle ile waży 9 słoni. 760 kurczaków. Spożywa kaloryczną równowartość 136 tysięcy tabliczek czekolady (przy założeniu, że przyjmuje 2500 kcal dziennie i żyje 80 lat).
A skóra na palcach i rąk i stóp marszczy nam się w wodzie, ponieważ łatwiej jest utrzymać szorstkie przedmioty. I wynika ten fakt z tego, iż kiedy człowiek żył w bardzo wilgotnym środowisku. Tak sobie naukowcy wymyślili.
Znacie to!
Trzebnica
Środa, 6 marca 2013 | dodano:06.03.2013
Km: | 27.17 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:06 | km/h: | 24.70 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Nastał ten dzień, kiedy pogoda zachęciła, a wręcz zmusiła, żeby tym razem zamienić szynobus na rower.
Wcześniej 20 km na rolkach.
Jak zawsze mając w planach wcześniejszy wyjazd udało mi się ruszyć z domu tak, że musiałam gnać. I tak gnałam te 25 km ze średnią 25 km/h.
Powrót szynobusem. I w ten oto sposób popłynęłam na kwotę 2 zł 32 gr. Bez roweru w obie strony wyszłoby 6,36 zł. Z rowerem 8,68 zł. Bez szynobusa- 0 zł.
Kusiło, by wrócić też rowerem. Ale przypomniały mi się scenariusze powrotu- zamieszczone kilka(naście?) wpisów temu. Ciemno. Żadnych domów. E, poczekam do czerwca. Najbardziej obawiam się odcinka między Głuchowem Górnym a Skarszynem.

Masz Morsie- spełniają się Twe marzenia.

Kowalski i Berbeka wciąż zaginieni. Dla niewtajemniczonych- czterech polskich himalaistów dokonało pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak. Do bazy wrócił tylko Bielecki i Małek. O pozostałej dwójce wciąż nie ma wieści...
LINK DO RELACJI
Wcześniej 20 km na rolkach.
Jak zawsze mając w planach wcześniejszy wyjazd udało mi się ruszyć z domu tak, że musiałam gnać. I tak gnałam te 25 km ze średnią 25 km/h.
Powrót szynobusem. I w ten oto sposób popłynęłam na kwotę 2 zł 32 gr. Bez roweru w obie strony wyszłoby 6,36 zł. Z rowerem 8,68 zł. Bez szynobusa- 0 zł.
Kusiło, by wrócić też rowerem. Ale przypomniały mi się scenariusze powrotu- zamieszczone kilka(naście?) wpisów temu. Ciemno. Żadnych domów. E, poczekam do czerwca. Najbardziej obawiam się odcinka między Głuchowem Górnym a Skarszynem.
Masz Morsie- spełniają się Twe marzenia.

Kowalski i Berbeka wciąż zaginieni. Dla niewtajemniczonych- czterech polskich himalaistów dokonało pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak. Do bazy wrócił tylko Bielecki i Małek. O pozostałej dwójce wciąż nie ma wieści...
LINK DO RELACJI
Bike metamorfoza nr 2
Wtorek, 5 marca 2013 | dodano:06.03.2013
Km: | 28.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:20 | km/h: | 21.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Obiekt: stary GÓRAL
Stan: złomowy
Wietrzył się tak na dworze od poprzedniej zimy. Aż tu przyszedł Zielony i zrodził się pomysł by nie tylko doprowadzić ten rower do jeżdżenia, ale zrobić z niego coś lepszego (bo teraz to jest nic).




W sumie... Zostanie tylko rama, bo- PRZPOMINAM- za 3 tygodnie koncert Kennedy'ego! Tak, zdecydowałam się. Już kupiłam bilet. Marzenia są po to, żeby je mieć i spełniać! Tym samym zakup nowych kół do Treka został przeniesiony w przyszłość. Na dzień dzisiejszy mam pożyczone tylne koło od Zielonego.
Specyfikacja:
obręcz: srebrna
szprychy: srebrne
zacisk: czarny
łożyska: maszynowe (pewnie też srebrne)
I wolnobieg odszedł do lamusa!
Rety, rety. Chyba napiszę odę do Zielonego :D Dzięki!
Przy okazji rozwikłała się zagadka dlaczego tylny hamulec mi nie odskakiwał. Otóż dowiedziałam się dzisiaj, że w ramie gdzie zakłada się szczękę hamulca są dziurki i w zależności od tego, w którą się wsadzi sprężynę- tak mocno będzie naciągnięta. Nawet nie wiedziałam, że te dziurki czemuś służą. Być kobietą... Ale już wiem!
Posłuchajcie. Długo, bo 20 minut, ale warto. Jak rano będziecie rzęsy malować to sobie włączcie.
I obowiązkowa dawka NK! Tym razem bez vidijo. Orgazm dla uszu.
Stan: złomowy
Wietrzył się tak na dworze od poprzedniej zimy. Aż tu przyszedł Zielony i zrodził się pomysł by nie tylko doprowadzić ten rower do jeżdżenia, ale zrobić z niego coś lepszego (bo teraz to jest nic).




W sumie... Zostanie tylko rama, bo- PRZPOMINAM- za 3 tygodnie koncert Kennedy'ego! Tak, zdecydowałam się. Już kupiłam bilet. Marzenia są po to, żeby je mieć i spełniać! Tym samym zakup nowych kół do Treka został przeniesiony w przyszłość. Na dzień dzisiejszy mam pożyczone tylne koło od Zielonego.
Specyfikacja:
obręcz: srebrna
szprychy: srebrne
zacisk: czarny
łożyska: maszynowe (pewnie też srebrne)
I wolnobieg odszedł do lamusa!
Rety, rety. Chyba napiszę odę do Zielonego :D Dzięki!
Przy okazji rozwikłała się zagadka dlaczego tylny hamulec mi nie odskakiwał. Otóż dowiedziałam się dzisiaj, że w ramie gdzie zakłada się szczękę hamulca są dziurki i w zależności od tego, w którą się wsadzi sprężynę- tak mocno będzie naciągnięta. Nawet nie wiedziałam, że te dziurki czemuś służą. Być kobietą... Ale już wiem!
Posłuchajcie. Długo, bo 20 minut, ale warto. Jak rano będziecie rzęsy malować to sobie włączcie.
I obowiązkowa dawka NK! Tym razem bez vidijo. Orgazm dla uszu.
Mulhacen expedition FINAL EPISODE
Poniedziałek, 4 marca 2013 | dodano:04.03.2013
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Walka z pogodą, nieplanowany nocleg, zabawa z Mulhacenem w chowanego, mokre śpiwory...
Jedyne 28 minut. Jak znalazł na dobranockę. Przyjemnego seansu!
Ps. Motyw rowerowy też się pojawi!
e
Jedyne 28 minut. Jak znalazł na dobranockę. Przyjemnego seansu!
Ps. Motyw rowerowy też się pojawi!
e
Licealne wspomnienia
Poniedziałek, 4 marca 2013 | dodano:04.03.2013
Km: | 22.30 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 22.30 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Będąc dalej zafascynowaną i niesamowicie podekscytowaną faktem usłyszenia tych skrzypiec na żywo podsyłam Wam kolejny utwór. Nie tylko posłuchajcie- obejrzyjcie, szczególnie od 2:40 i do końca!
Noc minęła tak, ze nie minęła, bo dla mnie jej w ogóle nie było. Ani minuty tej nocy nie spałam, bo dziennik pisałam. Totalnie na odwal, niechlujnie, doczytać się nie można- nie znoszę takiej biurokracji i to tak ze złości było trochę pisane- nie mogło więc być ładnie.
Skończyłam (powiedzmy) dziennik, pojechałam po podpisy do mojego N i dyrektorki (która żaliła się mojej koleżance z praktyk, że ma zapalenie pochwy- bez ściemy, od czwartku w pokoju wuefistów mają z niej "bekę"). Mi nie zdążyła się wyżalić, nawet dziennika nie przewertowała.
Pogoda dzisiaj aż się prosiła, żeby dłużej się wietrzyć! Ale z racji braku snu leniwie zajechałam na białym Treku na dwór. Jak zawsze po nieprzespanej nocy nie położyłam się- szkoda mi dnia. Po raz 3 dzisiaj wgrywałam filmik z Mulhacena i po każdym wgraniu odkrywałam, ze jeszcze coś muszę dopracować, zmienić, dodać, przestawić, ściszyć...
Nie powiem, żebym jakoś specjalnie tęskniła za liceum. Ale za tą drużyną, za treningami, "kołczem". Na sentymenty mnie wzięło jak zobaczyłam dzisiaj to zdjęcie. Wisi i wisi... Kaligrafia mojej roboty :)

I w oryginale:

W parku zrobiło się gęsto na ławkach:

Odra znika!
Noc minęła tak, ze nie minęła, bo dla mnie jej w ogóle nie było. Ani minuty tej nocy nie spałam, bo dziennik pisałam. Totalnie na odwal, niechlujnie, doczytać się nie można- nie znoszę takiej biurokracji i to tak ze złości było trochę pisane- nie mogło więc być ładnie.
Skończyłam (powiedzmy) dziennik, pojechałam po podpisy do mojego N i dyrektorki (która żaliła się mojej koleżance z praktyk, że ma zapalenie pochwy- bez ściemy, od czwartku w pokoju wuefistów mają z niej "bekę"). Mi nie zdążyła się wyżalić, nawet dziennika nie przewertowała.
Pogoda dzisiaj aż się prosiła, żeby dłużej się wietrzyć! Ale z racji braku snu leniwie zajechałam na białym Treku na dwór. Jak zawsze po nieprzespanej nocy nie położyłam się- szkoda mi dnia. Po raz 3 dzisiaj wgrywałam filmik z Mulhacena i po każdym wgraniu odkrywałam, ze jeszcze coś muszę dopracować, zmienić, dodać, przestawić, ściszyć...
Nie powiem, żebym jakoś specjalnie tęskniła za liceum. Ale za tą drużyną, za treningami, "kołczem". Na sentymenty mnie wzięło jak zobaczyłam dzisiaj to zdjęcie. Wisi i wisi... Kaligrafia mojej roboty :)

I w oryginale:

W parku zrobiło się gęsto na ławkach:

Odra znika!

Nigel Kennedy!
Niedziela, 3 marca 2013 | dodano:03.03.2013
Km: | 35.14 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:30 | km/h: | 23.43 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Trek 7100 |
Jedno tylko teraz mam w głowie- KONCERT. Będzie we Wrocławiu! W marcu na sali koncertowej Polskiego Radia, w maju w Operze Wrocławskiej. Na maj zostały wolne... 4 miejsca!
I tak oto kolejne marzenie na 2013 rok się spełni!
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
Powrót z Olimpowej stypy, na Kamieńskiego do szpitala- okrężną drogą przez Pawłowice, Pasikurowice i Krzyżanowice. Szybko jechałam, bo mi zimno było, wiał wiatr i stopy zmarzły.
Nakleiłam dla nauczyciela mojego pralinki w podziękowaniu za miło spędzone 3 tygodnie praktyk.
Wczoraj ani dzisiaj nie było specjalnie czasu na uzupełnianie dziennika praktyk. Cóż- noc jeszcze młoda...

Ps. Mulhacen się aplołduje, jeszcze jakieś... Półtorej godziny.
I tak oto kolejne marzenie na 2013 rok się spełni!
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
Powrót z Olimpowej stypy, na Kamieńskiego do szpitala- okrężną drogą przez Pawłowice, Pasikurowice i Krzyżanowice. Szybko jechałam, bo mi zimno było, wiał wiatr i stopy zmarzły.
Nakleiłam dla nauczyciela mojego pralinki w podziękowaniu za miło spędzone 3 tygodnie praktyk.
Wczoraj ani dzisiaj nie było specjalnie czasu na uzupełnianie dziennika praktyk. Cóż- noc jeszcze młoda...

Ps. Mulhacen się aplołduje, jeszcze jakieś... Półtorej godziny.