Szczęście jest wyborem!

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Prenumeratorzy bloga

wszyscy znajomi(68)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy maratonka.bikestats.pl
wezyrStatystyki zbiorcze na stronę

linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2013

Dystans całkowity:961.69 km (w terenie 7.00 km; 0.73%)
Czas w ruchu:44:35
Średnia prędkość:20.88 km/h
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:32.06 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Powrót, szpital

Poniedziałek, 11 marca 2013 | dodano:11.03.2013
Km:13.90Km teren:0.00 Czas:00:40km/h:20.85
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Wyspałam się porządnie u chłopaków. Posiedziałam jeszcze trochę, pogadałam z prezesem i pojechałam na Chałubińskiego. W tym roku zwiedziłam kilka szpitali i zdecydowanie największą grozą powiewa oddział na w/w ulicy. Podziemia tak mroczne, obdrapane ściany, że strach w ogóle wchodzić.

Po powrocie i zrzuceniu plecaka poczułam się tak lekko, że po załatwieniu jeszcze jednej sprawy miałam ochotę na więcej km. Spotkałam jednak kolegę, z którym się rozgadałam i po pół godziny na mroźnym wietrze na tyle zmarzłam, że mi się odechciało jechać gdziekolwiek indziej niż do domu :)

Bilet już czeka!





Z piątkowej salsy.

Olimpowo

Niedziela, 10 marca 2013 | dodano:11.03.2013
Km:9.19Km teren:0.00 Czas:00:25km/h:22.06
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Wpadły dziewczyny na pomysł, żeby zrobić chłopakom "wjazd na chatę". Że niby raki oddać i trochę dłużej zabawić. Chciałam się ubrać nienormalnie i pojechać na miejskim, ale jak miałabym następnego dopiero dnia wracać i nie wiadomo czy nie w śniegu lub deszczu to jednak stanęło na normalnej, codziennej lycrze, polarze, membranie i Treku. Szybciej i wygodniej. Jeszcze przyjdzie czas na kiecki. Tymczasem zima, zimny wiatr i zimny śnieg.

Muffinki produkcji bliźniaczek:



Maratońskie ciasto i roladki:





A tu konsumenci :)




Jedzenia wystarczyło do 2.00. Po jakże burzliwych rozmowach o górach, praktykach w liceum, planach na majówkę obejrzeliśmy "Polskie himalaje- pierwsi zdobywcy", a potem...



I to był koniec spotkania :D Do domu w nocy nie wracałam.

Po przeróbce od dziewczyn. Ładniejsze niż oryginał :)

Śnieżka i nieplanowany marsz na orientację

Niedziela, 10 marca 2013 | dodano:10.03.2013
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Z planowanego weekendu w Tatry zrobiła się jednodniowa Śnieżka. Uzbierało się tyle ludzi, by zapełnić 5-osobowe auto. Nawet 6 nas było- o tym na zdjęciach.

Jako poranny budzik nastawione mam radio. Sama pobudka nie była zbyt przyjemna- fakty w RMFie i słowa "Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski zginęli podczas wyprawy na Broad Peak". Zostać obudzonym przypomnieniem tych wydarzeń... Sobota zaczęła się bez uśmiechu na twarzy. Przez następne godziny nic nie wskazywało na przemieszczenie się kącików ust ku górze.

Poranek fatalny. Czułam się źle. Na tyle, by zrezygnować z wyjazdu. Zażyłam jednak dropsy z apteki i z nadzieją postanowiłam spędzić sobotę tak jak to zaplanowałam ja, a nie mój organizm. Po dwóch godzinach jazdy wróciłam do żywych, jaka ulga! Wraz z nią- humor zaczął dopisywać.

Podejście od strony czeskiej, zejście klasycznie. Mokry śnieg, niebo zachmurzone, bez opadów, bardzo ciepło. Przy podejściu pot spływał po czole.

Czas wejścia: niecałe 4 h
Czas zejścia: 1 h 40'
Czas marszu na orientację: 2h




Czarna owca wyjazdu- nie dawała się zdobyć byle obwąchaniem!



Przepieski Husky



Na szczycie czekolada z robakami musi być!



I żelki...



łOscypek się należał!

Z sosem czosnkowym:



Z żurawiną (najlepszy!):




Zeszliśmy do Karpacza, zjedliśmy sery i... Tak właściwie to gdzie my zaparkowaliśmy???

Nie znaliśmy ulicy, nie pamiętaliśmy nic charakterystycznego, nie wiedzieliśmy nic.

Bezradnie piątka zdobywców Śnieżki miotała się z czarnym kundelkiem po mieście próbując skojarzyć cokolwiek z miejscem pozostawienia auta. Na daremno. I pewnie gdyby nie pani ze sklepu zamiast dnia w Karpaczu zrobiłby się weekend. Dzięki naszym ubogim wskazówkom jak wyglądała ta okolica (był tam dom na sprzedaż!), skojarzyła co nieco i pokazała na mapie jak dojść do prawdopodobnego miejsca pobytu auta.

Czas poszukiwania wynosił około dwóch godzin. Jak widać- zakończony sukcesem.


W sumie zrobiliśmy dzisiaj ok. 25 km. Olimp górą!



I jeszcze harem szejk :)

Zumba, sexy dance, salsa, pole dance...

Piątek, 8 marca 2013 | dodano:08.03.2013
Km:30.90Km teren:0.00 Czas:01:25km/h:21.81
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Do pracy- dziś z okazji Dnia Kobiet maraton taneczny. Zumba, sexy dance i moja salsa. A na koniec pokaz Pole Dance. Robi wrażenie (zarówno taniec jak i instruktorka ;))







Moja goła babka z jabłkami się chowa ;)



Jutro Śnieżka. Z weekendu z Tatrach zrobił nam się jednodniowy wypad w Karkonosze. Ważne, ze góry :)

Mam mokro w majtkach, gdy jeżdżę na rowerze...

Czwartek, 7 marca 2013 | dodano:07.03.2013
Km:30.00Km teren:0.00 Czas:01:33km/h:19.35
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Jakże inaczej mogłaby podsumować dzisiejszy dzień. Rano nie padało. Zapomniałam założyć błotniki, mimo że do głowy mi przyszło, iż deszcz może mnie zastać w trasie. I tak po zajęciach na uczelni rozpadało się na dobre. Dojechałam do pracy cała mokra- razem z w/w częścią garderoby.


Powrót do domu- a jakże by inaczej. Znowu mokro. Jedyny łaterpróf, który na sobie miałam to Wore-tex®. I to za darmo z Żabki. Na ładne oczy.

Pierwsze co zrobiłam po przyjściu do domu to zrzuciłam z siebie wszystkie rzeczy i spłukałam pod prysznicem. Marzyłam o tym przez całe 45 minut drogi powrotnej. I o gorącej zupie. I herbacie z cytryną i miodem. Teraz jestem szczęśliwa!



Z rzeczy dzisiaj przeczytanych- przeciętnie człowiek w ciągu swojego życia zjada ok. 40 ton żywności- tyle ile waży 9 słoni. 760 kurczaków. Spożywa kaloryczną równowartość 136 tysięcy tabliczek czekolady (przy założeniu, że przyjmuje 2500 kcal dziennie i żyje 80 lat).

A skóra na palcach i rąk i stóp marszczy nam się w wodzie, ponieważ łatwiej jest utrzymać szorstkie przedmioty. I wynika ten fakt z tego, iż kiedy człowiek żył w bardzo wilgotnym środowisku. Tak sobie naukowcy wymyślili.

Znacie to!

Trzebnica

Środa, 6 marca 2013 | dodano:06.03.2013
Km:27.17Km teren:0.00 Czas:01:06km/h:24.70
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Nastał ten dzień, kiedy pogoda zachęciła, a wręcz zmusiła, żeby tym razem zamienić szynobus na rower.

Wcześniej 20 km na rolkach.

Jak zawsze mając w planach wcześniejszy wyjazd udało mi się ruszyć z domu tak, że musiałam gnać. I tak gnałam te 25 km ze średnią 25 km/h.

Powrót szynobusem. I w ten oto sposób popłynęłam na kwotę 2 zł 32 gr. Bez roweru w obie strony wyszłoby 6,36 zł. Z rowerem 8,68 zł. Bez szynobusa- 0 zł.

Kusiło, by wrócić też rowerem. Ale przypomniały mi się scenariusze powrotu- zamieszczone kilka(naście?) wpisów temu. Ciemno. Żadnych domów. E, poczekam do czerwca. Najbardziej obawiam się odcinka między Głuchowem Górnym a Skarszynem.



Masz Morsie- spełniają się Twe marzenia.



Kowalski i Berbeka wciąż zaginieni. Dla niewtajemniczonych- czterech polskich himalaistów dokonało pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak. Do bazy wrócił tylko Bielecki i Małek. O pozostałej dwójce wciąż nie ma wieści...

LINK DO RELACJI

Bike metamorfoza nr 2

Wtorek, 5 marca 2013 | dodano:06.03.2013
Km:28.00Km teren:0.00 Czas:01:20km/h:21.00
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Obiekt: stary GÓRAL
Stan: złomowy

Wietrzył się tak na dworze od poprzedniej zimy. Aż tu przyszedł Zielony i zrodził się pomysł by nie tylko doprowadzić ten rower do jeżdżenia, ale zrobić z niego coś lepszego (bo teraz to jest nic).













W sumie... Zostanie tylko rama, bo- PRZPOMINAM- za 3 tygodnie koncert Kennedy'ego! Tak, zdecydowałam się. Już kupiłam bilet. Marzenia są po to, żeby je mieć i spełniać! Tym samym zakup nowych kół do Treka został przeniesiony w przyszłość. Na dzień dzisiejszy mam pożyczone tylne koło od Zielonego.



Specyfikacja:
obręcz: srebrna
szprychy: srebrne
zacisk: czarny
łożyska: maszynowe (pewnie też srebrne)


I wolnobieg odszedł do lamusa!



Rety, rety. Chyba napiszę odę do Zielonego :D Dzięki!

Przy okazji rozwikłała się zagadka dlaczego tylny hamulec mi nie odskakiwał. Otóż dowiedziałam się dzisiaj, że w ramie gdzie zakłada się szczękę hamulca są dziurki i w zależności od tego, w którą się wsadzi sprężynę- tak mocno będzie naciągnięta. Nawet nie wiedziałam, że te dziurki czemuś służą. Być kobietą... Ale już wiem!


Posłuchajcie. Długo, bo 20 minut, ale warto. Jak rano będziecie rzęsy malować to sobie włączcie.



I obowiązkowa dawka NK! Tym razem bez vidijo. Orgazm dla uszu.


Mulhacen expedition FINAL EPISODE

Poniedziałek, 4 marca 2013 | dodano:04.03.2013
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Walka z pogodą, nieplanowany nocleg, zabawa z Mulhacenem w chowanego, mokre śpiwory...


Jedyne 28 minut. Jak znalazł na dobranockę. Przyjemnego seansu!

Ps. Motyw rowerowy też się pojawi!

e

Licealne wspomnienia

Poniedziałek, 4 marca 2013 | dodano:04.03.2013
Km:22.30Km teren:0.00 Czas:01:00km/h:22.30
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Będąc dalej zafascynowaną i niesamowicie podekscytowaną faktem usłyszenia tych skrzypiec na żywo podsyłam Wam kolejny utwór. Nie tylko posłuchajcie- obejrzyjcie, szczególnie od 2:40 i do końca!




Noc minęła tak, ze nie minęła, bo dla mnie jej w ogóle nie było. Ani minuty tej nocy nie spałam, bo dziennik pisałam. Totalnie na odwal, niechlujnie, doczytać się nie można- nie znoszę takiej biurokracji i to tak ze złości było trochę pisane- nie mogło więc być ładnie.

Skończyłam (powiedzmy) dziennik, pojechałam po podpisy do mojego N i dyrektorki (która żaliła się mojej koleżance z praktyk, że ma zapalenie pochwy- bez ściemy, od czwartku w pokoju wuefistów mają z niej "bekę"). Mi nie zdążyła się wyżalić, nawet dziennika nie przewertowała.

Pogoda dzisiaj aż się prosiła, żeby dłużej się wietrzyć! Ale z racji braku snu leniwie zajechałam na białym Treku na dwór. Jak zawsze po nieprzespanej nocy nie położyłam się- szkoda mi dnia. Po raz 3 dzisiaj wgrywałam filmik z Mulhacena i po każdym wgraniu odkrywałam, ze jeszcze coś muszę dopracować, zmienić, dodać, przestawić, ściszyć...

Nie powiem, żebym jakoś specjalnie tęskniła za liceum. Ale za tą drużyną, za treningami, "kołczem". Na sentymenty mnie wzięło jak zobaczyłam dzisiaj to zdjęcie. Wisi i wisi... Kaligrafia mojej roboty :)



I w oryginale:



W parku zrobiło się gęsto na ławkach:



Odra znika!

Nigel Kennedy!

Niedziela, 3 marca 2013 | dodano:03.03.2013
Km:35.14Km teren:0.00 Czas:01:30km/h:23.43
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Trek 7100
Jedno tylko teraz mam w głowie- KONCERT. Będzie we Wrocławiu! W marcu na sali koncertowej Polskiego Radia, w maju w Operze Wrocławskiej. Na maj zostały wolne... 4 miejsca!

I tak oto kolejne marzenie na 2013 rok się spełni!

<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3



Powrót z Olimpowej stypy, na Kamieńskiego do szpitala- okrężną drogą przez Pawłowice, Pasikurowice i Krzyżanowice. Szybko jechałam, bo mi zimno było, wiał wiatr i stopy zmarzły.

Nakleiłam dla nauczyciela mojego pralinki w podziękowaniu za miło spędzone 3 tygodnie praktyk.

Wczoraj ani dzisiaj nie było specjalnie czasu na uzupełnianie dziennika praktyk. Cóż- noc jeszcze młoda...



Ps. Mulhacen się aplołduje, jeszcze jakieś... Półtorej godziny.

kategorie bloga

Moje rowery

Canyon Nerve Al
GTIX 691 km
C(G?)urarra RIP 799 km
Trek 7100 22706 km
Królowa Szos 844 km
Dostawczak 4 km
Ghost Cross 1800 1865 km

szukaj

archiwum